Przez kilka dni padło ponownie i obawiałem się – ponieważ w niedzielę ma być wycieczka Koła Familia……no cóż – słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Rano nieco mżyło, więc myślę sobie będzie mała frekwencja lub nikt nie przyjdzie na miejsce spotkania…….pojadę sam i tu ekipa nie zawiodła – ruszyło 9 osób na szlak. Trasa wiodła od Zagórza Śląskiego przez „wiszący most” na jeziorze Bystrzyckim……lekko jeszcze deszczyk sobie padał(na szczęście tylko z drzew kapało) – pogoda z minuty na minutę poprawiała się. Nie było za bardzo widoków, bo niestety mgła i parujący las, pola……..ale było za to klimatycznie. Z dobrymi humorami wędrowaliśmy przez błotniste ścieżki naszej trasy – zapora i jezioro Bystrzyckie – widzieliśmy efekty ostatniej dużej wody, która tu była kilka tygodni temu „MASAKRA” – zniszczenia spore, a sprzątania jeszcze na wiele miesięcy zostało. Kolejny etap to przejście do Glinna – Karczma Bełty……..super miejsce dawno tam nie byłem – miejsce się „rozbudowuje”(jest pomysł na imprezę) – a przywitało nas pyszną szarlotką i świetną kawą – tak w połowie trasy idealnie, bo już lekko zziębnięci byliśmy. Po regeneracji żółtym szlakiem dotarliśmy do Kroackiej Studzianki tam rozpaliliśmy ognisko, a powiem nie było to łatwe utrzymać ogień – drzewo na rozpałkę było, ale to co w lesie mokre……trzeba było dobrze machać, aby ogień nie przygasał. Udało się usmażyć niejedną kiełbasę jupiiiii. Do autobusu jeszcze było dużo czasu……więc spacerkiem ruszyliśmy przez Rozdroże pod Kokotem, Padolin i do Rościszowa……..MZK Bielawa do Dzierżoniowa.
Dziękuję wszystkim, którzy byli na wycieczce – JESTEŚCIE WIELCY
Używamy plików ciasteczka, aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z korzystania z naszej witryny. Jeśli nadal będziesz korzystać z tej witryny, będziemy zakładać, że jesteś z niej zadowolony.